- To jest Artur, mój bliski znajomy. Powiedz Magdzie, jak wróci, że poszłam z kolegą do parku… Albo nie, powiedz, że wyszłam, ale sama. To będzie niespodzianką.
- Ok-powiedział Adam spoglądając ostro na rywala. Nie wiedział, że dziewczyna nie patrzy na Artura w taki sposób, jak on mógłby sobie pomyśleć, że on jest dla niej kimś, na kogo nie spojrzałaby nigdy tak, jak od dawna patrzy tylko na Adama.
Marta poprowadziła kolegę w stronę parku. Na niebie widniały duże chmury, ale nie zapowiadało się na deszcz. Pogoda miała zmienne humory, mimo to dzisiaj nie miało padać, niech by spróbowało… Był początek wiosny. Śniegi topniały, a na gałązkach pojawiały się pierwsze pąki. Niewiadomo kiedy zaczął wiać dość silny i uciążliwy wiatr, który rozwiewał jej włosy. Nie przeszkodziło to Marcie opowiedzieć Arturowi dokładnie, co się przez ten czas w jej życiu działo. I wszystko, co mu opowiadała, było związane przeważnie z Adamem.
- Więc on jest twoim chłopakiem? -spytał chcąc się upewnić, czy dobrze słuchał.
- Nie. Źle mnie zrozumiałeś. On mi się oświadczył, ale pojawiła się jego była dziewczyna i z nim zerwałam, ponieważ wydawało mi się, że on wciąż coś do tamtej… dziewczyny czuje-wyjaśniła. -Teraz jesteśmy tylko… przyjaciółmi, choć na to pewnie nie wygląda…
- Marta, porozmawiaj z Magdą i jedź ze mną do twojej ciotki -wyskoczył.
- Słucham? -dziewczyna nie ukrywała zdziwienia. Myślała, że jak powie raz, że nie jedzie, to Artur nie będzie przy tym przystawać. Zwłaszcza, że opowiadała mu, jak ciepło rozpoczęła tu życie. Ma tu przyjaciół, a tam… już nikt nie jest dla niej nikim znajomym. -No...zastanowię się-powiedziała bez przekonania, dobrze wiedząc, że odpowiedź będzie negatywna.
- Dzięki. Jestem ci bardzo wdzięczny-powiedział przytulając ją.
Dziewczyna spojrzała na niego z dołu. Aż tak bardzo chce, żeby z nim pojechała? Ale po co? Przecież była dla niego tylko małą dziewczynką, która towarzyszyła mu wieczorami przy naprawie samochodu. Czy chce, żeby wciąż tak było? A może nagle dostrzegł w niej młodą dziewczynę, która jest dojrzalsza, doroślejsza od tej małej dziewczynki…
Artur zachowywał się jakoś dziwnie. Marta niepokoiła się tym trochę. Ale nie powinna, w końcu minęło trochę lat, miał prawo się zmienić, jak i ona się zmieniła. Jednak on był taki dziwny. Za bardzo nią zainteresowany. Boże, przecież nie mógł pokochać tej małej dziewczynki, którą wtedy była!
Nie była zadowolona, że koniec spaceru z Arturem tak ją ucieszy. Była na siebie zła, że tak negatywnie o nim myśli, może to się zmieni, ale póki co musi go poznawać od nowa.
Otworzyła drzwi i weszła do środka pierwsza, każąc Arturowi schować się za rogiem, żeby jej siostra go nie zauważyła.
- Magda! -krzyknęła.
- Co się stało?! -zdenerwowała się jej siostra. Oderwała się od wycierania kurzy na szafkach. Czasami przesadzała z porządkiem. Przecież dwa dni temu już to robiła!
- Nie uwierzysz jaki prezent dostałam od Moniki!
W tej chwili do salonu, w którym znajdowały się dziewczyny wszedł Artur. Machnął niedbale do koleżanki.
- Cześć Magda-powiedział bez aprobaty.
- Artur! -pisnęła uradowana, rzucając ścierkę i rzucając się koledze w ramiona. Ten zaskoczony objął ją i patrzył z uśmiechem na Martę.
- Artur przyjechał po mnie. Ciotka chce, żebym do niej przyjechała. I chyba tak powinnam zrobić w obecnej… sytuacji. Idę się spakować-powiedziała pewna siebie. Zarówno Artur, jak i Magda nie ukrywali zdziwienia. Artur myślał, że się nie zgodzi, a jej siostra wciąż nie wiedziała co jej przed chwilą powiedziała Marta.
Dziewczyna nie chciała słuchać ich wymówek. Wychodząc z pokoju minęła się z Adamem, który stał w progu i słyszał wszystko. Wolała na niego nie patrzeć. On jednak wbijał w nią wzrok, chcąc zmusić ją, żeby choć na chwilę na niego spojrzała.
Do diabła, nie możesz nigdzie jechać, nie wygłupiaj się! Przecież dobrze wiesz, że nie masz na to ochoty! Ten idiota przyjeżdża tu i myśli, że mi ciebie zabierze!- chciał to powiedzieć, może dzięki temu zmieniłby jej zdanie. Jednak tylko patrzył, jak wbiega szybko po schodach, nawet nie odwracając głowy w jego kierunku. No przecież go jeszcze kocha, czemu się tak zachowuje?!
Adam stał długo bez ruchu, wpatrując się w szczyt schodów, gdzie przed chwilą zniknęła Marta. Słyszał dźwięk rozsuwanej torby, odgłosy krzątania się. Ona naprawdę to robi? Bez namysłu pobiegł szybko na górę i wszedł bez pozwolenia do jej pokoju. Stanął w drzwiach.
- Więc, wyjeżdżasz? -spytał smutno siadając na jej łóżku obok jej poskładanych ubrań.
- Tak-odpowiedziała krótko i stanowczo.
- Będę tęsknić-oznajmił. -Chcesz tego?
Marta pakując się natrafiła na zdjęcie, na którym była razem z Adamem. Na zdjęciu byli objęci i tacy zakochani. Nigdy się nie całowali na zdjęciu. Tak naprawdę, to prawie w ogóle tego nie robili…
Schowała zdjęcie razem z książkami, jakby było czymś zwykłym.
- Nigdy cię nie zapomnę-ciągnął dalej.
- Czy możesz już wyjść? -spytała stanowczo, czując, jak łzy wypływają jej z oczu.
Adam jednym ruchem rozrzucił ubrania Marty po całym pokoju i wyszedł, niezwykle głośno trzaskając drzwiami. Marta zadrżała. Schowała twarz w poduszce i zapłakała, przytulając do siebie zdjęcie, na którym jest z Adamem.
Podniosła się słysząc, że na dole jest jakoś głośno. Zbyt głośno. Magda niezwykle głośno coś mówi, a Artur jej odpowiada, śmiejąc się przy tym. Już wychodził? Jak to? Wytarła łzy i zbiegła szybko na dół. Rzeczywiście, chłopak stał przy drzwiach, ale jakby na kogoś czekał. Chyba nie chce, żeby już dzisiaj wyjechali?
- Już idziesz? -zdziwiła się.
- Tak. Jestem umówiony na męski wieczór.
- Z kim? -spytała. Przecież tu nikogo nie znał, miała złe przeczucia.
- Z...-nie zdążył dokończyć. Ze schodów zbiegł właśnie Adam, zarzucając na siebie kurtkę. Podszedł do niego dumnie, spoglądając ignorancko na Martę.
Jak ty sobie ze mnie pogrywasz, to może i ja powinienem zacząć, pomyślał sobie.
Kompletnie nie rozumiał zachowania Marty. I wydawało mu się, że i ona sama siebie nie rozumie. Nie wiedział czemu tak nagle się pogubiła w swoim życiu. Czemu jest taka inna?
- Jestem gotowy-oznajmił zasuwając suwak.
- Ty? -spytała sarkastycznie Marta, czując ucisk w sercu.
- Ja, a co?- spytał, niezadowolony, że podobała mu się jej złość.
- Czy moglibyście się przesunąć? Jak można pracować w takich warunkach? -spytał dostawca pizzy próbując się przecisnąć obok Artura.
- O, pizza! -zapiszczała Magda wychodząc z łazienki z ręcznikiem owiniętym dookoła głowy. Wzięła od dostawcy pudełko i zapłaciła mu.
Marta stała w drzwiach i patrzyła na odchodzących chłopaków. Adam… nie chcesz, żebym wyjeżdżała… Ja też nie chcę… Boże, co się ze mną dzieje, czemu ja to sobie robię? Czemu nagle wszystko sobie komplikuję?
Odwróciła się i patrzyła na siostrę, zajadającą się pizzą. Ta spojrzała na nią zdziwiona.
- Wiesz co? Postanowiłam…że nie wyjeżdżam.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz