piątek, 10 sierpnia 2007

Rozdział 3

Ta niefortunna wpadka miała korzystne zakończenie. Okazało się nagle, że i Marta czuła coś do Adama (Magda wiedziała to od dawna, choć doskonale udawała niezwykle zaskoczoną). Od razu uznali, że spróbują sprawdzić się w niezobowiązującym związku, który jak się okazało przetrwał długi okres czasu i niewiadomo kiedy, zmienił się w coś poważniejszego. Najważniejsze, że nie musieli już niczego przed sobą ukrywać. Byli razem. To było najważniejsze. Aż dziwne, że nie mieli siebie jeszcze dość. W końcu zarówno pracowali razem, jak i cały czas po pracy spędzali ze sobą. Ale obu dziewczynom było to na korzyść. Adam był punktualnym i konsekwentnym chłopakiem. Przy nim nie łatwo było zaspać.
Chłopak właśnie wbiegł do pokoju Marty. Wydawał się być spokojny, nawet uśmiechał się sam do siebie.
- Czy wiesz która godzina? –spytał, zakładając na siebie niebieską koszulę.
- Która? -spytała zaspana. Przekręciła się na drugi bok i mruknęła sennie.
- Pięć po ósmej -oznajmił.
- Spóźnimy się! -powiedziała zrywając się szybko z łóżka.
Rzuciła niedbale kołdrę na łóżko i przebiegła obok chłopaka, nawet nie całując się z nim na przywitanie. Ten zaśmiał się tylko z jej zachowania, nie przejmując się tym, że będą mieć niezły ochrzan od Filipa.
Ubrali się i nawet nie zdążyli zjeść śniadania. Pojechali szybko na komisariat, umawiając się po drodze, jaką wersję przyjmą. Może mały pożar w kuchni będzie wystarczającą przyczyną spóźnienia? Tak naprawdę, to zbytnio nie przejęli się tym faktem. Filip był dla nich jak wujcio, którego obie siostry często tuliły, co było niestosowne w tej pracy. Ale mężczyzna nie był w stanie oprzeć się ich smutnym buziom, kiedy coś przeskrobią. Zwłaszcza, że wcale często im się to nie zdarzało.
W drzwiach komisariatu przywitał ich szef z wystawionym ku nim zegarkiem. Jego mina była wyraźnie niezadowolona.
- Spóźniliście się o całą godzinę! -ryknął, ponieważ ich normalne wyrazy twarzy nie wyrażały skruchy. Zmierzył ich wzrokiem, zastanawiając się, czy Adam rzeczywiście pozytywnie wpływa na pracę Marty.
- Tak, wiemy-oznajmił Adam, tuląc do siebie swoją dziewczynę, która odwzajemniała jego czułości.
Uśmiechnęła się do niego i podeszła do biurka Magdy. Przysiadła na krawędzi i skrzyżowała ze sobą ręce na klatce piersiowej, a bluzka podwinęła jej się lekko, ukazując szczupły brzuszek.
- Kiedy przyszłaś? -spytała tonem obrażonej.
- O siódmej-odpowiedziała jej siostra spokojnie przeglądając jakieś kartki. Udając skupioną podczas czytania nawet na nią nie zerknęła.
- Dlaczego mnie nie obudziłaś? -oburzyła się. Zabrała siostrze gwałtownie kartki z rąk, chcąc zmusić ją, żeby przestała ją ignorować i poświęciła jej chwilę uwagi.
- Myślałam, że już wstałaś- powiedziała poważnym i złym tonem. Dopiero teraz spojrzała na siostrę. Wyciągnęła rękę po dokumenty. Marta rzuciła je na biurko.
- To źle myślałaś. Przypomnij sobie ile razy ja musiałam cię budzić…
Niechętnie spojrzała w stronę swojego biurka, na którym rozdzwonił się telefon. Adam szybko odebrał, przegryzając jabłko.
- Tak? Komisariat policji. Tak, oczywiście, zaraz się tym zajmiemy-powiedział serdecznie. Odłożył słuchawkę na aparat i wystawił język w stronę Marty.
- Co znowu? -spytała leniwie, podchodząc do niego powoli i przewracając oczami.
- Włamanie-oznajmił przeciągliwie.
- Ja się tym zajmę-powiedział ich kolega, przechodzący obok.
- Naprawdę? Zrobisz to dla mnie? -ucieszył się Adam.
- No jasne. Podaj mi tylko adres.
- Dzięki. Niezły z ciebie kumpel.-powiedział klepiąc go po ramieniu.
Wyszczerzył zęby do Marty, która już wiedziała co mu chodziło po głowie. Był poważny, dojrzały i konsekwentny. Jednak jak dopadał go leń, to nic nie było w stanie zmobilizować go do pracy. Nawet prośby jego ukochanej małej kobietki.
Patrzyła, jak powoli zmierza do biura szefa. Zastukał w drzwi i wszedł, nie czekając na zaproszenie ze środka.
Biurko Filipa jak zwykle był niezwykle zawalone wszelkimi papierami, o które nikt nie dbał, by się nie pomieszały. Filip dobrze wiedział, że by znaleźć tutaj konkretny raport, trzeba się nie lada napracować. Jednak on się tym zbytnio nie przejmował. Kiedy ktoś chciał go udobruchać, zabierał się za to bez gadania. Adam obawiał się, że dziś wieczorem czekać go będzie kąpiel w papierach…
- Szefie, czy… możemy sobie z Martą zrobić przerwę? Nie jedliśmy śniadania-oznajmił grzecznie, uśmiechając się przy tym.
Filip spojrzał z uśmiechem na górę dokumentów piętrzącą się na podłodze. Spojrzał chytro na Adama, który wiedział już co to znaczy.
- Tak. Idźcie i dajcie mi spokój.
Adam wyszedł zadowolony z pokoju. Marta akurat stała nad swoim stolikiem i zbierała ołówki, które rozsypały jej się. Jeden upadł na podłogę. Chłopak szybko podszedł do niej i podniósł go, wkładając do kubeczka. Objął ją mocno w pasie i pocałował w szyję.
Dziewczyna odepchnęła go niezadowolona. Wiedział, że nie lubiła, kiedy tulą się w pracy, przy tylu znajomych. Miała dopiero 16 lat, jemu mogło to nie przeszkadzać, jednak ona czuła się nieco zmieszana. Spojrzała na siostrę, która również miała nieprzyjemną minę. Gdyby nie to, że Adam był tym, kim był (czyli najbliższym przyjacielem obu sióstr), nie pochwalałaby tego związku i starałaby się, żeby go jak najszybciej zepsuć. To nie były żarty. Adam wymagał poważnego związku, Marta była na to jeszcze za młoda i niedojrzała.
- Co ty wyprawiasz? Zapomniałeś gdzie jesteśmy?- wymamrotała, obdarzając go zabójczym spojrzeniem.
- Jedziemy na śniadanie. Zabiorę cię ze sobą, jak mi dasz buziaka- szepnął jej do ucha.
Marta tylko uderzyła go lekko pięścią w nos, przy tym uśmiechając się na znak, że nie jest już zła. Adam wziął ją na ręce i wyniósł piszczącą z komisariatu. Takie poufałości z partnerką w pracy mogą okazać się niekorzystne, on jednak najwyraźniej nie dbał o to. Był tak szalenie w niej zakochany, że nie przeszkadzało mu absolutnie miejsce. Żałował tylko, że jego dziewczyna wciąż była względem niego taka nieśmiała!

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

W drugim rozdziale napisałaś, że Marta ma 17 lat.. a teraz, że 16... taka mała uwaga...