piątek, 10 sierpnia 2007

Rozdział 2

Pierwsze miesiące pracy, a co za tym idzie znajomości wydawały się być przyjemne dla obojga. Sami się temu dziwili, jak szybko znaleźli wspólny język, mimo dzielącej ich różnicy wieku. Marta była jeszcze szaloną nastolatką, Adam natomiast zbyt często bywał starszym, poważnym mężczyzną, co potrafiło doprowadzić dziewczynę do złości.
Jednak chłopak szybko zaprzyjaźnił się z obiema siostrami Bing. Często odwiedzał dziewczyny, toteż postanowił wynajmować u nich pokój, co nawet szło na korzyść dziewczynom. Marta dużo pracowała z Adamem, więc ten pomysł okazał się nie tyle wygodny, co praktyczny. Dzięki temu cała trójka zżyła się jeszcze bardziej. Żadne z nich nie przypuszczało nawet, że zwykli partnerzy z pracy mogą zostać dobrymi przyjaciółmi – aż tak dobrymi! A jednak. Adam okazał się miłym chłopakiem.
Jego uśmiech był zaraźliwy. Ładnie się uśmiechał, a przy tym robiły mu się na policzkach fajne dołeczki. I te jego pełne ciepła oczy… Dziewczyna zdawała sobie sprawę, że jeszcze żaden chłopak tak na nią nie działał.
*
Marta siedziała właśnie u siebie w pokoju i pisała swój pamiętnik. Co wieczór starała się poświęcać temu czas. Zadowalał ją fakt, że ostatnio jej notatki zajmują jej o wiele więcej miejsca, niż zwykle.
Nagle do pokoju wszedł Adam. Niewinnym krokiem, rozglądając się dookoła, jakby czegoś szukał. Wyglądało to śmiesznie, ta jego udawana bezinteresowność.
- Co robisz? -spytał.
Marta schowała pamiętnik pod narzutą myśląc, że on tego nie widzi. Może lepiej nie wyjawiać mu swoich sekretów? Na przykład – że pisze pamiętnik. Ta wiadomość byłaby dla niego zbyt kusząca.
- Nic. Właśnie przypomniała mi się, że w telewizji jest ciekawy serial-skłamała. Nie było to zbyt przekonywujące. Ona jednak dodała do tego promienny uśmiech, który Adam odwzajemnił.
Zsunęła się z łóżka, po czym wyszła z pokoju. Adam spojrzał, czy rzeczywiście poszła. Wyjął z pod narzuty pamiętnik i zaczął go czytać, nie martwiąc się wcale, że może zostać przyłapany.
Marta jednak rzeczywiście miała ochotę na krótki seans telewizyjny. Dziś była sobota, dlatego wolała wykorzystać wszystkie chwile na leniuchowanie. Zwłaszcza, że ostatnio ma w pracy urwanie głowy, ciągle ma od groma roboty. Jak tu się nie wykończyć?
Wyciągnęła się mocno i ziewnęła. Miała ochotę na drzemkę, jednak na dół zszedł Adam i usiadł obok niej, dziwnie zadowolony. Już miała spytać, co go tak uszczęśliwiło przez tą chwilę.
- Obiad na stole!- krzyknęła Magda.
Mina Adama wyrażała, jego niezadowolenie. Obejrzał się w stronę kuchni, chcąc w ten sposób pokazać swoje niezadowolenie koleżance, która psuła jego plany.
- Zapraszam cię na obiad do restauracji-zwrócił się do Marty, przy tym uśmiechając się do niej tak słodko, jak tylko umiał.
- Ale Magda zrobiła kurczaka.
- To nic. Zostanie na jutro. Musimy porozmawiać, a tutaj i w obecności Magdy się nie da. Najwyżej się wścieknie-chłopak zaśmiał się cicho, mając nadzieję, że obrócenie tego wypadu w zrobienie psikusa dziewczynie, spodoba się Marcie. Wiedział, jak bardzo czasami się nie znosiły.
Wymknęli się z domu i pojechali samochodem Adama do restauracji, która jak się okazało, nie była takim sobie miejscem. Panowała tu miła atmosfera, nie było tłumu. Adam zamówił jakieś danie o nietypowej nazwie, Marta natomiast sałatkę jarzynową i wodę. Chłopak tak naprawdę nie był wcale głodny. Bardziej zdenerwowany. Zwłaszcza, że obserwował ją już od dłuższego czasu i zauważył, że bezwiednie zachowuje się trochę dziecinnie i naiwnie. Ale polubił tą młodą istotkę na tyle, by nie przejmować się tym.
Przyglądał jej się, kiedy dopijała ze szklanki wodę przez słomkę, wydając przy tym od czasu do czasu dźwięk ‘pustej słomki”, kiedy wciągała powietrze. Boże, wyglądała tak niewinnie i naturalnie. Nie zapanował nad tajemniczym uśmieszkiem.
Czuję się jak stary zgred pożerający wzrokiem Lolitę, pomyślał z niesmakiem. Szybko jednak sam siebie przekonał, że się wygłupia. To tylko parę lat. Przecież on ma dopiero 24 lata. Co w tym mogło być złego? Co tu może nie wyjść? Problem tkwił w Marcie. Wiedział, że jest zmienna i nieobliczalna. I związek z nią może okazać się trudny, ponieważ obejmować będzie jej dorastanie, jej dojrzewanie. Czy on może jej w tym pomóc, czy raczej przeszkadzać?
Och, Boże, ona ma 17 lat! To nie jest dziecko! Zaczynasz wariować. Spójrz na nią. Znasz ją i to za dobrze. Co wieczór widzisz, jak w piżamce wędruje do kuchni, by przekąsić coś jeszcze, kiedy jej waga nawet nie podniesie się o pół kilograma.
- Więc co masz mi do powiedzenia? -zaczęła rozmowę, wyrywając tym samym chłopaka z bezsensownych rozmyślań.
- Słuchaj, znamy się od pół roku. Jest nam dobrze mieszkać razem. Polubiłem cię przez ten czas-Adam zmierzał do sedna, jednak bał się i to bardzo.-Dlatego chciałbym cię prosić o...
W tym momencie Marta wstała i podeszła do jakiegoś chłopaka. Adam był zdziwiony, ale dołączył do nich.
- Kto to? -spytał patrząc na nieznajomego, jednocześnie wpisując go na listę osób do stracenia.
- To mój kolega, Tomek. Znam go jeszcze z podstawówki. Jej, tak dawno się nie widzieliśmy!. A tak w ogóle to co miałeś mi powiedzieć?- spytała, zaciekawiona.
- Nie ważne-powiedział, po czym machnął ręką i zrobił niezadowoloną minę sam do siebie, patrząc, jak chłopak opowiada coś Marcie zawzięcie.
Gówniarz, pomyślał z sarkazmem.
*
Marta zapukała do pokoju Adama.
- Proszę-odpowiedział chłopak.
Marta weszła i zajęła miejsce w fotelu obok Adama, który wpisywał raporty do komputera. Była owinięta kocem, gdyż było dość zimno tego wieczora. Patrzyła na niego okrągłymi oczami. Adam wolał nawet na nią nie spoglądać, ponieważ wiedział, że rozpłynął by się natychmiast.
- Muszę odwalać za ciebie brudną robotę. Tyle razy ci powtarzałem, żebyś wpisała te raporty, aż w końcu musiałem to zrobić sam. Muszą być gotowe na jutro-powiedział wyczerpująco, wciskając niepewnie „enter”.
- Sory, zapomniałam, dziś wszystko mi wylatuje z głowy-wymamrotała, wątpiąc, czy to usłyszał. Wychyliła głowę z koca.-Ale przychodzę w innej sprawie. Przy obiedzie chciałeś mi coś powiedzieć, prawda? -spytała niewinnie.
- Nie ważne-powiedział z kamienną twarzą. Chciał to już wreszcie zrobić, ale to nie był odpowiedni moment. Ilekroć otwierał usta, by wypowiedzieć to pytanie, zawsze tylko nabierał powietrza i je wypuszczał, wiedząc, że nie odważy się.
- Właśnie, że ważne chciałeś mnie o coś prosić-Marta próbowała wymusić na chłopaku wyjaśnienie. Spojrzała na niego surowo.-Jakaś przysługa? Chcesz, żebym ci w czymś pomogła? Wiesz, że możesz na mnie liczyć.
Adam spojrzał na nią, wiedząc, że źle robi. Poczuł, się, jakby spływał po krześle na podłogę. Jej gładziutką twarz okalały delikatne loczki, po niedawnej drzemce w lekkim nieładzie. Uśmiechnął się sam do siebie i wstał od komputera, czując się jak jakiś lubieżnik, polujący na młodsze dziewczynki. Musi coś z tym zrobić. Nie może pozwolić, żeby ten stan obłąkania ciągnął się wieki! Ale wiedział dobrze, że to nie jest tylko zwykły pociąg. On się w niej zakochał i to po uszy. A wnioskując z jej notatek w pamiętniku jej uczucia zbytnio od tych nie odbiegały.
Kiedy zbiegał szybko po schodach, wpadł na dole na Magdę, która najwyraźniej o nim myślała. Zrobiła dziwną minę.
- Wiesz co? Zdałam sobie sprawę, że już czas, żebyś zrobił to, co zamierzałeś zrobić od kilku dni-przyznała szeptem, jakby przekazywała mu największą tajemnicę.
- A mianowicie? -nie rozumiał. Wciąż stwarzał pozory zapracowanego i zajętego, nie chcąc wdawać się z nią w dłuższą rozmowę. Udawał, że przegląda jeszcze papiery, których plik wziął ze sobą.
- Poproś ją byście spróbowali, czy sprawdzicie się jako para-wyjaśniła spokojnie, co właściwie brzmiało jak rozkaz.
- Myślisz, że nie próbowałem? Dzisiaj chciałem to zrobić, ale przeszkodził mi jakiś jej dawny kumpel. Cholera, tylko jakiegoś dupka brakowało-powiedział z kwaśną miną.
Zauważył dziwnie poważną minę Magdy. Powędrował za jej wzrokiem i spojrzał na szczyt schodów. Stała tam Marta z szeroko otwartymi oczami i patrzyła na chłopaka z niedowierzaniem.

Brak komentarzy: