Marta siedziała w salonie i oglądała telewizję. Nie chciała tego urlopu. Nie prosiła o niego. A jednak wszyscy nalegali. I choć to nie ją postrzelono, wszyscy wiedzieli, że to ma dużo wspólnego z jej sprawą i że to się może źle na niej odbić. Filip sam podjął tą decyzję. Lepiej dla niej, jak te parę dni sobie odpocznie.
Drzwi otworzyły się głośno, a do pokoju wszedł Adam z dumną miną kowboja, który wrócił z pojedynku z wygraną.
- Szef przydzielił mi śledztwo w sprawie zaginięcia małej dziewczynki. Postrzeliłem faceta-oświadczył dumnie, uśmiechając się szelmowsko.-Czy ktoś do mnie dzwonił?
- Tak-oznajmiła odkładając gazetę, którą przed chwilą czytała.
- Kazał coś przekazać? -spytał zainteresowany.
- Dzwonił superman i mówił, żebyś mu oddał pelerynę.
Adam zrobił śmieszną minę, po czym przypomniał sobie o czymś. Wyjął z kieszeni niebieską kopertę. Położył ją na stoliku i posunął w stronę dziewczyny.
- Ktoś zostawił to dla ciebie.
Dziewczyna zignorowała to, zajęta na chwilę ważnym momentem w filmie. Adam spojrzał na nią, po czym wyszedł, przypominając sobie, że ma robotę. Marta patrzyła z łzami w oczach na całującą się parę bohaterów, którzy wiedzieli, że to są ich ostatnie sceny, bo ona umiera, a on nic nie może na to poradzić… Stwierdziła, że nie może oglądać takich filmów, za bardzo się przy nich wzrusza.
Spojrzała na kopertę. Podniosła ją szybko ze stolika i już chciała otworzyć, ale nagle zdała sobie sprawę, że może to być przecież list od jej prześladowcy. Otworzyć i zadać sobie ból? Czy lepiej odłożyć z powrotem, zastanawiając się co tam jest napisane?
Wybrała to drugie, zważywszy na to, że to, co tam zwykle było zawarte, bardziej ją dziwiło, niż raniło. Otworzyła kopertę i wysunęła karteczkę.
„I co, ty mała dziwko? Adam kocha mnie, mnie i tylko mnie! Księżyc.”
Marta wstała, patrząc przestraszonym wzrokiem na kartkę. Zapominając o bolącej nodze próbowała dojść do kuchni, podskakując na jednej nodze. Magda właśnie szykowała się do wyjścia, często wpadała do domu jak miała trochę wolnego czasu. Teraz częściej, kiedy jej siostra była w domu. Rozmawiała właśnie z Arturem, który miał jechać z nią, by zobaczyć jak im się pracuje na posterunku.
Marta wpadła do kuchni, o mało co się nie przewracając. Oboje spojrzeli na nią zdziwieni.
- To Aśka… przysyłała te anonimy, włamała się do naszego domu… Jestem pewna, że to ona postrzeliła Monikę! -krzyknęła przez łzy.
Po tych słowach Artur wstał i szybko wyszedł z domu.
*
Hotel, w którym zatrzymała się dziewczyna był niedaleko. Magda nalegała, żeby powiedzieć o wszystkim Filipowi i żeby on się tym zajął. Marta jednak prosiła ją, żeby najpierw one do niej pojechały następnego dnia i spróbowały z nią porozmawiać, może coś więcej wyciągnąć.
Kiedy wysiadły z samochodu, zauważyły niepokojące poruszenie przed wejściem. Stało tu kilka radiowozów policyjnych z innego posterunku i karetka. Dwóch sanitariuszy wkładało właśnie do niej nosze z ciałem pod białym materiałem. Obie wymieniły się spojrzeniami i podeszły bliżej. Jeden z policjantów chciał je zatrzymać, ale Magda pokazała mu odznakę i bez problemów mogły podejść do mężczyzny, który wszystkim kierował.
- Co tu się stało? -spytała.-Jakiś wypadek?
- Morderstwo. Wczorajszej nocy zastrzelono Joannę Gery. Paskudna sprawa, jest tutaj tymczasowo, brak podejrzanych.
Marta spojrzała przestraszona na siostrę. Ta właśnie dzwoniła do Filipa, żeby przysłał tu kogoś, że źle się dzieje.
- Tak się akurat składa, że my właśnie do niej jechałyśmy-oznajmiła przerażona wiadomością o jej śmierci.
- Więc może któraś z was nazywa się Marta Bing? -chciał wiedzieć.
- Tak, to ja-rzekła przestraszona.
- Chyba ciebie nie lubiła. Znaleziono to na biurku, wśród rzeczy, którymi prawdopodobnie zajmowała się na krótko przed śmiercią.
Mężczyzna podał jej znalezioną kartkę zaadresowaną do niej:" Zabiję cię. Księżyc." Magda zajrzała jej przez ramię. Przytuliła siostrę, całując ją w czubek głowy.
Pod hotel podjechał radiowóz policyjny, hamując z piskiem i rozniecając tabun kurzu. Wysiedli z niego Filip z Adamem. Od razu podeszli do dziewczyn, zagadując przy okazji do policjanta, znanego im.
Marta podała Filipowi karteczkę. Przeczytał ją i spojrzał na dziewczynę przestraszony.
- Zabili Joannę Gery, autorkę tego anonimu, jak i tych poprzednich. To ona jest odpowiedzialna za to wszystko… za stan Moniki… Chciała mnie zabić!- pisnęła.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz