Ktoś zatrzymał czas. Daniel stał dłuższą chwilę ze spuszczoną głową, Andrzej patrzył na niego szeroko otwartymi oczami, natomiast Marta trwała między nimi, nie wiedząc co i do kogo powiedzieć.
- Chłopaki... myślę, że musicie sobie poważnie porozmawiać – odezwała się w końcu.
- Nie będę z nim rozmawiać – rzucił szybko Daniel. Podniósł wzrok, spojrzał niemiło na Martę, zły za jej propozycję. Minął wszystkich i zszedł ze schodów.
- Bracie...
- Nie mów tak do mnie! – Daniel zatrzymał się i wycelował w Andrzeja palcem, jakby skazując go na wyrok. – Nie masz prawa! Spójrz co mi zrobiłeś! I ty śmiesz się uważać za kogoś mi bliskiego? Czy więzi rodzinne nagle wszystko zmieniają? Już nie masz ochoty mnie zrujnować, by mieć Martę dla siebie?
- Szukałem cię. Za długo...
Nie zdążył dokończyć, ponieważ Daniel bez słowa odwrócił się i wyszedł. Andrzej spuścił głowę, skrywając twarz za długą grzywką. Założył na głowę czapkę z daszkiem i trwał tak chwilę. Marta patrzyła, jak kostki jego zaciśniętych na balustradzie pięści bieleją. Podeszła do niego i siłą rozluźniła jego uścisk.
- Biegnij za nim. Jego pierwsza reakcja jest zrozumiała, może za chwile ochłonie – położyła rękę na jego ramieniu. Nagle zapomniała, jak straszna była dla niej bliskość z Andrzejem i jak bardzo jego wzrok przerażał ją jeszcze niedawno. Teraz w jego oczach był smutek zmieszany we łzach.
Andrzej popatrzył na nią szklanymi oczami, jakich nigdy u niego nie widziała. Od razu uwierzyła, że są to prawdziwe łzy. Andrzej nigdy przenigdy nie umiałby tak udawać. Na pewno nie było to próbą podstępu.
Przetarł niedbale oczy, uśmiechnął się do niej blado i pobiegł za bratem, chcąc go jeszcze dogonić. Mocne trzaśnięcie drzwi przyprawiło wszystkich o krzywe miny.
- Jaki tytuł ma ten film? – odezwała się Magda z dołu, wycierając ręce w fartuch.
- Czy to ważne? Może w końcu doczekamy się happy endu?
Magda i Adam spojrzeli na nią smutno. Przydałby jej się w końcu odpoczynek, a nie ciągłe rozterki.
- Siostra...
Marta uśmiechnęła się i bez słowa odwróciła się, wchodząc do swojego pokoju. Zamknęła drzwi i oparła się o nie plecami. Tak bardzo potrzebowała teraz, żeby ktoś ją przytulił, było jej tak źle…
Daniel.
Adam.
Który z nich? W ramionach Daniela czuła się przed chwilą zadziwiająco dobrze. Miała dylemat i nie ukrywała, że ucieszyłaby się, gdyby rozwiązało się to samo.
Dopiero teraz zauważyła leżący na jej łóżku czarny notes. Nie musiała się długo zastanawiać, wiedziała co to jest. Tylko zdziwiła się, gdyż dawno nie wyciągała swojego pamiętnika, w takim razie skąd się tu wziął…
Magda?
Podeszła powoli do łóżka i usiadła na nim, dotykając niepewnie skórzanej okładki, jakby bojąc się, że ze środka wybuchną jej uczucia.
Otworzyła pamiętnik na przypadkowej stronie, która zaznaczona była przez nią zagiętym rogiem. Czerwone serduszko obok daty, a pod spodem znana jej doskonale, czytana dawniej kilkakroć treść: „W końcu go dziś zobaczyłam. Ma na imię Adam. Filip nas sobie przedstawił, a ja od razu poczułam się jakoś dziwie. Jaki jest? Zabójczo przystojny. I te oczy! Ciekawe czy i on mnie polubi? Rozmawialiśmy dziś chwilę, ale o niczym konkretnym. Już go lubię, ale nie mogę się w nim zakochać, Magda by mi tego nie wybaczyła...”
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz