piątek, 10 sierpnia 2007

Rozdział 6

- Co ty robisz? -wtrąciła się Magda podchodząc do Marty leżącej na ziemi.
- To co mi się podoba-powiedziała odgarniając włosy do tyłu.
Adam stał chwilę lekko zaskoczony, po czym chwycił Joannę za rękaw bluzy i wyprowadził za drzwi. Chwycił jej torbę i wyrzucił na dwór. W trakcie lotu torba się rozpięła i wyleciały wszystkie ubrania Asi. Dziewczyna zaczęła je zbierać z wściekłą miną. Wrzuciła je niedbale do torby i wstała.
- Ja tu jeszcze wrócę! -krzyknęła odchodząc.
Adam wszedł do domu i podszedł do swojej dziewczyny.
- Nic ci nie jest? –spytał, oglądając jej policzek.
- Nie. Nie przejmuj się. To tylko zadrapanie, naprawdę –powiedziała cicho, nie patrząc mu nawet w twarz.
Adam bez słowa pobiegł na górę. Wziął pistolet i włożył go do kieszeni swojej skórzanej kurtki, po czym zbiegł po schodach z powrotem na dół. Nie zauważył dziwnie smutnej i przygnębionej miny Marty.
- Jedziesz? –spytał ją, wyjmując z kieszeni kluczyki do samochodu.
- Nie, dzisiaj zostanę w domu.
- A ty Magda?
- Już myślałam, że nie zapytasz-powiedziała podbiegając do niego.- Na pewno sobie poradzisz? -spytała siostrę, wsiadając do samochodu.
- Tak, jedźcie już- dziewczyna uśmiechnęła się sztucznie, by nabrać ich, że wszystko jest w porządku. A tymczasem nic nie było…
Samochód ruszył i już po chwili zniknął za rogiem. Marta chwilę jeszcze patrzyła się w tamtą stronę, po czym weszła do domu. Usiadła pod drzwiami i schowała twarz w rękach.
*
Nie trzeba być głupim, żeby zauważyć, że między nią, a Adamem ostatnio nie za bardzo się układa. Nie jest tak, jak na początku. Za często się kłócą i to o głupie błahostki. A jeszcze Joanna, jego była dziewczyna, która miała figurę modelki… I Adam chce wciąż z nią być? A może z tą kobietą łączyło go coś więcej? Może… teraz chciałby z nią być znowu? Tylko nie wie jak jej o tym powiedzieć… Zdała sobie sprawę, że chłopak był jakiś taki dziwny od jakiegoś czasu.
Mój Boże… on coś ukrywa, coś jest nie tak. On już jej nie kocha!
Zerwała się szybko i pobiegła na górę do pokoju Adama.
Otworzyła szafę. Zaczęła w niej grzebać. Nagle na jej głowę spadło jakieś pudełko. Tak, to jest to. Kiedyś widziała go, jak przegląda różne rzeczy stąd. Kiedy weszła do pokoju, szybko je zamknął.
Otworzyła je z ciekawości i ujrzała furę listów adresowanych do Adama, bilet do kina, rachunek z restauracji i strasznie pogniecione zdjęcie. Rozprostowała je. Było to zdjęcie, na którym Adam i Aśka siedzą cali mokrzy w fontannie bardzo zadowoleni z siebie. Z tyłu było coś napisane grubymi literami: "Adam i ja kochamy się jak misie dwa."
Marta skrzywiła się. Cóż, nie za bardzo się to rymuje, ale ma sens. Teraz już rozumiała. Jednak ją kochał. Potwierdzały to listy, do niej i od niej. Wyznania tam zawarte czasami były dosyć zaskakujące, kiedy opisywał jej, na co ma ochotę…
Przedarła zdjęcie na pół. Połówkę uśmiechniętego i przystojnego Adama (który był jej, tak bardzo go kochała!) złożyła na pół i włożyła do kieszeni, a drugą połówkę z Asią zgniotła w kulkę i rzuciła do kosza, uśmiechając się przy tym szyderczo, zadowolona ze swojej celności.
- Marta?- usłyszała za sobą.
Przestraszona wstała szybko. Patrzyli na siebie, po czym oboje przenieśli wzrok na łóżko, na którym porozrzucane były listy należące do Adama. Chłopak podszedł do nich i zaczął je zbierać.
- Adam… muszę z tobą porozmawiać- odezwała się cicho.
Chłopak spojrzał na nią przeszywająco.
- Ach tak? Nie spodziewałem się, że jesteś zdolna do czegoś takiego- syknął.
Dziewczyna patrzyła na niego, wyobrażając sobie pierwszy dzień, kiedy Filip przedstawił ich sobie. Wtedy Adam tak ładnie się uśmiechał, że od razu wiedziała, że nie będzie mogła obojętnie obok niego przejść. A teraz… jak wszystko zmieniło się od tamtego dnia!
Adam pochylony nad pudełkiem, odwrócił się, zaniepokojony ciszą. Spojrzał na nią tymi swoimi lekko wąskimi oczami, pełnymi różnych uczuć. Zrobiło jej się ciepło. I smutno.
- Musimy na jakiś czas przestać się spotykać ze sobą-powiedziała szybko Marta.
- Zrywasz ze mną? -spytał zaskoczony, stając wyprostowany.
Marta kiwnęła twierdząco głową. Na jej twarzy pojawiły się strugi łez. Nie mogła nad nimi zapanować. Spuściła wzrok, to był jednak błąd, gdyż łzy zaczęły jak oszalałe spadać na dywan.
- Ale...-zaczął chłopak, nie bardzo wiedząc, jak temu zapobiec.
Spojrzał na pudełko w swoich rękach, po czym cisnął nim z całej siły o ścianę. Marta zmrużyła oczy, przestraszona. Nie, Adam nigdy nie zrobiłby jej krzywdy, nawet w takiej sytuacji.
Nigdy.
- Proszę cię, nie pogarszaj sytuacji-powiedziała głośno, nawet na niego nie patrząc.
- Nie, nie, nie. To nie możliwe, że mnie o to poprosiłaś! -oburzył się. Usiadł na łóżku i złapał się obiema rękami za głowę.
- Wiem, że nadal ją kochasz-wymamrotała Marta.
Nie, co ja wygaduję! Miało być koniec, bez żadnych tłumaczeń. Mówisz mu koniec, więc po co sama jeszcze to ciągniesz?!
- Kogo? -spytał zaczesując włosy ręką do tyłu.
- Asię. Dowodzi tego… -Marcie przypomniało się podarte przez nią zdjęcie.
- Dokończ. Co tego dowodzi? -spytał podejrzliwie, wstając powoli z łóżka.
- No… twoje spojrzenie. Patrzysz na nią takim wzrokiem, że…
- Nie prawda! Tylko ty mnie obchodzisz. Dobrze o tym wiesz. A może…
- Co?
Adam zaczął się zastanawiać. Spojrzał na nią przebiegle.
- Odpowiedz na moje pytanie. Czy ty kogoś masz?

Brak komentarzy: