piątek, 10 sierpnia 2007

Rozdział 1

Pogoda z samego rana była bardzo ładna. Zapowiadało się, że nie zmieni się to do wieczora i Marta miała taką nadzieję. Zwłaszcza, że ten dzień miał być specjalny, wyjątkowy. Dziewczyna wstała bardzo wcześnie, wiedząc, że drugi raz na pewno nie uda jej się zasnąć. Ledwo otworzyła oczy, a ogarnęło ją zdenerwowanie, które towarzyszyło jej od chwili, kiedy tylko dotarła do niej ta ciekawa wiadomość.
Usiadła na łóżku i ziewnęła potężnie, wydając z siebie głośne jęki.
Zeszła na dół w samej piżamie i podeszła do lodówki. W głowie pojawiła jej się dziwna myśl, zaprzeczająca temu, że znajdzie tam odpowiedzi na swoje pytania. A przecież nawet nie miała zamiaru ich szukać. Co się z nią działo? Jeszcze nigdy nie czuła się taka spięta. Robota papierkowa na posterunku policji nigdy nie wywoływała w niej takich emocji, więc czemu teraz miałoby się to zmienić? Lubiła mieć jednak przeczucia i wierzyć, że się one spełnią.
Marta zawsze była dziewczyną, jakich wśród dzisiejszej młodzieży można długo szukać. Zazwyczaj przez sprawy innych nie ma czasu na swoje problemy. A tych ostatnio wiele jej przybyło. Przez długi czas była osobą nieufną i samotną.

Wyjęła karton soku. Usiadła przy stole i napiła się napoju.
Cholera, znowu wiśniowy, pomyślała ze złością. Czy Magda nie może chociaż raz kupić soku, który lubi Marta? Czemu była taka samolubna? Racja, ona płaci, ona wybiera. Szkoda jednak, że tak rzadko myśli o potrzebach „kochanej” siostrzyczki.
Po schodach z tupotem zbiegła dziewczyna w króciutkich spodenkach, i podkoszulku na ramiączkach. Przeczesała swoje poczochrane czarne włosy obcięte na chłopaka. Spojrzała na siostrę, mrużąc oczy.
- Coś się stało? Wydajesz się być zdenerwowana-spytała, zerkając na nią po raz kolejny. Zajrzała do lodówki i nieco się zdziwiła. Odwróciła się do stołu i spostrzegła karton soku. Podeszła i napiła się z niego.
- A co myślałaś? Dzisiaj wszystko się zmieni. Po raz pierwszy będę pracować z kimś obcym. I to tak totalnie obcym. Rozumiem, gdyby chodziło o kogoś znajomego, jak powiedzmy ty i Konrad-oznajmiła okręcając w powietrzu szklankę z sokiem.-Ale nie, to będzie absolutnie nowy facet…
- Ale i tak długo się nie nacieszysz nim. Przecież ty zajmujesz się robotą papierkową. A ten nowy poza pracą z tobą, będzie też jeździł z kimś innym na patrole… Hm, ciekawe jaki on jest, prawda? -spytała Magda siadając obok siostry.
- Kto? -zdziwiła się, jakby pytanie było co najmniej zaskakujące. Uniosła na nią wzrok pełen zdziwienia.
- No ten twój partner-wyjaśniła. Optymistycznie spojrzała na widok za oknem. Dzień ten będzie taki ładny, taki pogodny…
- Zobaczymy. Ale czuję dziwne podenerwowanie. A to oznacza, że możemy spodziewać się kogoś… niezwykłego.
Magda tylko zaśmiała się. Już nie raz przeczucia Marty nie sprawdzały się. Właściwie, to nigdy się to jeszcze nie zdarzyło.
Ale ten dzień będzie pozytywny. I ona to czuła.
*
Marta weszła szybko na komisariat, chcąc, by wyglądało to jak najnaturalniej. Rozejrzała się gorączkowo dookoła, jednak nikt nie wykazywał żadnego zainteresowania jej osobą. Nikt z obecnych nie miał jej nic do powiedzenia. Zastanawiała się, czy fakt ten powinien ją cieszyć, czy też nie. Wszyscy zajęci byli swoją pracą, jak każdego dnia, każdego ranka. Telefony rozdzwaniały się co chwila, zwykły, naturalny szum pracujących ludzi. Pomimo to, Marta znajdywała w nim coś nietypowego, nowego.
Praca na posterunku była czymś wyjątkowym w jej życiu. Czuła się dzięki temu bardziej zależna od siebie i też potrzebna. Czuła się znacznie lepiej, zarabiając trochę na siebie, niż jeśli o każdą złotówkę musiałaby prosić Magdę. A ta i tak dużo dla niej zrobiła. Życie Marty skomplikowała jej nieciekawa sytuacja rodzinna. Marta wkroczyła w okres buntu i w rezultacie „skazana” na mieszkanie ze starszą siostrą, rzuciła szkołę i zaczęła nie odstępować Magdy na krok. Nawet, jeśli chodziło o pracę. Marta jako młodsza siostra policjantki Magdy stała się maskotką posterunku. A dostać tą pracę łatwo nie było. Ich szef, mężczyzna dosyć stanowczy i surowy, niechętnie widział taką smarkulę u siebie na posterunku, mieszającą mu wszystkie papiery. Jednak już po pierwszym dniu zauważył, że Marta bardzo przykłada się do swojej pracy i pomimo tak młodego wieku, znała się na tym i zasługuje na szansę. Kiedy ją dostała, nie zmarnowała jej…
Ominęła kilku przyjaciół, którzy miłymi uśmiechami i przywitaniami próbowali wymusić od niej zwykłe „cześć”. Ona jednak nie była w stanie tracić teraz na to czasu. Jej zniecierpliwienie musiało w końcu się skończyć. Musiała poskromić swoją ciekawość. Wystarczy tylko, że go zobaczy. Zamieni z nim słówko. I już będzie o wiele spokojniejsza. Jaki jest? Sympatyczny? A jeśli praca z nim będzie niemiłą koniecznością?
Jej przyjaciółka już z daleka obserwowała jej gorączkowe zachowanie, kiedy zmierzała w jej stronę. Stanęła za nią i uderzyła ją lekko plikiem papierów w głowę. Dziewczyna szybko odwróciła się, dając tylko Monice kolejne powody do rozbawienia.
- Szef cię wzywa. Siedzi w biurze w towarzystwie pewnego dosyć idealnie wyglądającego chłopaka. Na twoim miejscu nabrałabym duużo powietrza, zanim tam wejdziesz. I jeszcze jedno, uważaj, nie zakochaj się! -powiedziała klepiąc ją po ramieniu, po czym ze śmiechem odeszła.
Marta nie wiedziała, co właściwie teraz powinna myśleć. Czy to ją powinno uspokoić, czy jeszcze bardziej zdenerwować. Rozważając to chyba wgłębiła się bardziej w to drugie uczucie. Czuła się jak przed ważnym egzaminem.
Potrząsnęła głową i zaśmiała się sama do siebie. Nie, nie będzie śmieszna. Zachowuje się jak mała gówniara przed randką w ciemno.
Kobieto, no co ty. Spokojnie, to jest może dla ciebie wyzwanie, ale nie panikuj tak. Zachowaj spokój, po prostu się tak nie denerwuj!
Weszła do biura, przybierając jak najspokojniejszy wyraz twarzy. Przez głowę przeszła jej myśl, czy przypadkiem nie jest gdzieś brudna, czy jej włosy ładnie leżą. Szybko jednak wygoniła te myśli z głowy, nie chcąc, by popsuły jej tą ważną chwilę.
Komisarz podniósł na nią wzrok, uśmiechając się znad okularów. Chłopak, który do tej pory siedział do niej tyłem, odwrócił się i przyglądał się dziewczynie z dziwnym skupieniem i zainteresowaniem, wprawiając ją tylko w zakłopotanie. Jego wąskie oczy, kryły jakieś ciepło i napełniały ją ochotą poznania ich właściciela. Wzrok, z nich płynący był miły i taki przenikliwy. Nagle poczuła, że nie jest już zdenerwowana. Ani trochę. Uśmiechnęła się miło do chłopaka, wiedząc już, że na pewno go polubi.
- Wreszcie się ciebie doczekaliśmy, panno Bing. Twój nowy kolega wykazał się na szczęście dużą cierpliwością i zrozumieniem dla-zapewne-dużych korków na ulicach. No ale liczy się to, że w końcu się zjawiłaś, miło nam… -mężczyzna szybko spojrzał na chłopaka, wpatrzonego w dziewczynę, która uśmiechała się do niego przyjaźnie. Komisarz uśmiechnął się sam do siebie, wyczuwając, że tych dwoje mogłoby coś do siebie poczuć. Rozbawiło go jednak to, jak szybko się to stało.-No to w takim razie przedstawię was sobie. To jest Adam Nowicki, policjant pracujący do niedawna w Gdańsku, jego referencje są zadowalające, praca z nim zapewne będzie dla ciebie… przyjemnością. O to dałbym głowę… A to Marta Bing, maskotka naszego posterunku, znana z serdeczności. Chętnie pomoże ci się tutaj zaaklimatyzować, o co pewnie nie musiałbym jej nawet prosić…
Nie zauważył nawet, że oboje nie bardzo interesowali się tym, co mówił. Ich kontakt wzrokowy, do tej pory nieprzerwany, utrzymywał się już dość długo. Dziewczyna była tym trochę zaskoczona. Adam miał w sobie jakiś dziwny i tajemniczy urok. Był niezwykle pociągającym mężczyzną, trochę od niej starszym. I zapewne nie myślący o związku z tak młodą dziewczyną. A mimo to on również zaczynał odczytywać z jej twarzy wiele cech, których ona sama do tej pory w sobie nie odnajdywała.
Dość długa chwila minęła, zanim podali sobie ręce, uśmiechając się przy tym miło.

Brak komentarzy: