Marta opadła na fotel, nie mając ochoty mieszać się w to. Adam i Magda poszli na górę, by sprawdzić, czy złodzieje ukradli coś cennego. Na razie nic na to nie wskazywało. Właściwie, to ktoś wpadł tu chyba tylko po to, żeby narobić niezłego bałaganu. Wszystko porządnie porozwalane, jakby ktoś się napracował, żeby nie dało się już tu nigdy zrobić porządku.
Adam zbiegł ze schodów z raczej zadowoloną miną. Podszedł do niej i oparł się o oparcie kanapy i spojrzał na nią.
- Mamy szczęście. Ukradli tylko porcelanę i mikrofalówkę, na górze nic nie zniknęło… cholera, czemu nic więcej? -zastanawiał się na głos.
Po chwili dołączyła do nich Magda. Podniosła z ziemi torebkę, którą upuściła, a o której zapomniała.
- Myślę, że szukali dokładnie jednej rzeczy. Inaczej wzięliby także komputer i telewizor. Jutro się okaże co jeszcze zabrali. Ale my przecież nie mamy nic ważnego, co wymagałoby takiego…
Nagle Marta wybuchnęła sztucznym śmiechem. Patrzyła na nich dziwnie i śmiała się głośno.
- Co cię tak śmieszy?- spytała niezadowolona dziewczyna.
- Czy ty naprawdę nie rozumiesz? To sprawka tego mojego... „prześladowcy” - powiedziała Marta, podpierając się o oparcie i wstając powoli, z lekkim grymasem na twarzy.-Chyba mamy do czynienia z jakimś świrem. Cholera, a wy patrzycie, czy coś nam ukradli…
Otworzyła szeroko oczy. Na kanapie leżało jakieś pudełko, którego, nie wiedzieć czemu, wcześniej nie zauważyli. Powoli podeszła do kanapy i usiadła na niej. Pudełko drżało w jej rękach. Otworzyła wieko. Na dnie chodziła sobie mała jaszczureczka.
Adam i Magda zajęci byli sprzątaniem.
Dziewczyna była zdziwiona, że tym razem nie było listu.
*
Marta nie chciała się budzić. Spało jej się tak przyjemnie. A wiedziała, że jej życie, to ostatnio nieprzyjemny i niekończący się koszmar. Gdyby tak jeszcze chwilkę…
Magda wpadła do jej pokoju, nie dając jej nawet możliwości na spokojne przebudzenie się. Gwałtownie zerwała się z łóżka, czując, że to będzie skutkować na cały dzisiejszy dzień.
- Wstawaj, jedziemy do szpitala. Adam czeka na nas na dole-oznajmiła pośpiesznie. Widząc siostrę wciąż leżącą w łóżku, krzyknęła: -No szybko!
- Ej, przestań. Ta noga już mnie prawie nie boli, nie ma sensu czasu tracić w szpitalu-oznajmiła, ponownie zakrywając się kołdrą.
Magda jednak odkryła ją. Marta spojrzała na nią niezadowolona. Miała ochotę krzyknąć, ale zauważyła łzy w oczach siostry.
- O nie… Co się stało?
- Postrzelili Monikę-wymamrotała dziewczyna.
Marta otworzyła szeroko oczy. Poruszała bezgłośnie ustami.
- Za dziesięć minut będę gotowa-powiedziała, zrywając się z łóżka.
Jak tylko mogła najszybciej, ubrała się i byle jak przygotowała, co zajęło jej równe dziesięć minut. W drodze do samochodu przeczesała jeszcze palcami włosy. Wsiadła na tylnie siedzenie i Adam już ruszył.
- Dobra, a teraz gadajcie jak i gdzie to się stało-rozkazała.
- Wczoraj po imprezie odprowadzała kogoś do samochodu. Już miała wchodzić do domu, kiedy nadjechał jakiś samochód i ktoś ze środka strzelił do niej. Darek zawiózł ją do szpitala-Magda pochlipywała cicho.-Cholera, wszyscy jesteśmy policjantami, a jakiś skurwiel bawi się z nami w jakąś głupią grę! Jak się dowiem kto to, pożałuje!
Adam zaparkował na parkingu i wszyscy wysiedli szybko, biegnąć do szpitala, jakby liczyła się każda minuta, czy nawet sekunda. Biegli we trójkę, co wyglądało, jak na filmach, kiedy bohaterowie w ostatniej chwili mają uratować czyjeś życie.
Darek widział ich już z daleka. Wstał i przywitał się z nimi niepewnym uśmiechem.
- Co z nią? -spytała Marta podbiegając do chłopaka.
- Nie wiem. Lekarze mówią, że panują nad sytuacją. Nic więcej nie chcą mówić. Ale ja czuję, że coś jest nie tak-usiadł z powrotem na krześle i złapał się za głowę.-Do diabła, to jest moja żona, a oni ukrywają przede mną prawdę! Co to za cholerne zasady?!
- Sądzę, że teraz możemy pana poinformować o dalszych naszych przypuszczeniach-odezwał się za ich plecami lekarz, który właśnie wyszedł z sali.-Rozumiem, że pan się denerwuje, to wiadome. Ale nie możemy panu nic mówić, kiedy sami niewiele wiemy. Informujemy rodzinę poszkodowanego dopiero wtedy, kiedy już mamy jakieś wiadomości o jego stanie…
- Więc niech nam pan wreszcie coś powie, proszę-odezwał się Adam.-Niepokoimy się, co z nią?
- Nie będę więc kłamał, nie najlepiej.
- Wiedziałem-powiedział Darek. Opuścił głowę i złożył ją na kolanach.
- Kula utkwiła w kręgosłupie, powodując jego rozczep. Pańska żona prawdopodobnie nie będzie już chodzić.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz