środa, 29 sierpnia 2007

Rozdział 21

Adam wszedł szybko do domu, zostawiając panującą za drzwiami niezwykłą ulewę. Strzepnął z włosów kropelki wody.
Zdjął buty i położył plik dokumentów na stoliku. Uniósł głowę do góry i zaczął się delektować pysznymi zapachami. Ruszył powoli za wonią dochodzącą z kuchni, jednak stanął w drzwiach do salonu. Przez chwilę przyglądał się Marcie, leżącej wygodnie na brzuchu na kanapie, przy tym wesoło wymachując nogami. Poruszała głową w rytm muzyki dochodzącej z telewizora, wpatrzona w gazetę leżącą przed nią. Po chwili razem z prezenterem programu wypowiedziała tekst, którym mężczyzna zawsze rozpoczynał swoje show.
Adam uśmiechnął się, po chwili posmutniał, bo przez głowę przebiegła mu myśl…
Słodka, ale już nie twoja…
Z ręki wypadły mu klucze, o których zapomniał, że trzyma. Szybko po nie kucnął, a kiedy się podniósł, napotkał na surowy wzrok Marty.
- O, cześć – powiedział wesoło. – Jak było w szkole?
Dziewczyna jednak nie odpowiedziała mu, tylko zatopiła oczy z powrotem w gazecie.
Adama zdziwiło to jej wyniosłe zachowanie. Czemu nagle była dla niego taka oschła? Przecież mogą być przyjaciółmi, nawet jeśli nie są już razem. Widocznie Marta uważała, że są tylko dwa wyjścia – para, albo wrogowie.
- Skoro tego chcesz, niech więc tak będzie – powiedział ponuro i poszedł do kuchni.
Zaszedł Magdę od tyłu i zajrzał do garnka. Zamruczał uwodzicielsko. Dziewczyna spojrzała na niego, jak z zamkniętymi oczami fascynuje się pysznym zapachem.
- Co, zaraz powiesz, że jestem świetną kucharką? – mruknęła. – A choć raz mógłbyś coś ugotować, leniu! – machnęła w jego kierunku drewnianą łyżką.
- Oj Madziu... nie mogę pozbawiać ciebie tej przyjemności.
Dziewczyna ponownie zagroziła mu łyżką.
Adam chciał usiąść przy stole, ale w ostatnim momencie podszedł jeszcze do drzwi i wyjrzał zza nich i spojrzał na Martę, chcąc się upewnić, że dziewczyna jest daleko.
- Wiesz co... Marta jest jakaś inna. Nawet Monika mi się ostatnio skarżyła – szepnął.
- A wiesz, że i ja coś zauważyłam? Ale nie wiem czy to wina tego Daniela. On jest przecież taki... spokojny. Zwłaszcza teraz, kiedy pogodził się z Andrzejem... – dziewczyna zamyśliła się. Zajrzała do garnka i zdjęła go z palnika, widząc, że może już nalewać. – Zawołasz ją?
Adam spojrzał na nią z wyrzutami, ale wstał i wyjrzał z kuchni.
- Księżniczko, podano do stołu – powiedział, głosem pełnym ironii. Skoro Marta była dla niego wyniosła, czemu on ma to tolerować?
Dziewczyna bez słowa przyszła do kuchni i usiadła przy stole. Adam zaczął się zastanawiać, czy jej zachowanie nie jest pozorowane. Z uśmiechem przypomniał sobie, jak wesoło wbiegała do kuchni, krzycząc, że jest głodna i zje bardzo dużo, a tymczasem mała porcja potrafiła już ją rozłożyć.
Teraz założyła nogę na nogę i czekała na talerz – kiedyś usiadłaby po turecku na krześle i stukała nerwowo widelcem w stół.
Magda obserwowała to, już lekko zdenerwowana. Miała dosyć takiego zachowania młodszej siostry. I choć wcześniejsze zachowanie również ją irytowało, to jednak zdała sobie sprawę, że tęskni za tym.
Postawiła gwałtownie talerz z pomidorówką przed dziewczyną. Trochę zupy wylało się.
- Uważaj, rozlewasz – upomniała ją Marta.
- Musze się posuwać do takich zachowań, by wymusić z ciebie choć słowo – mruknęła niezadowolona.
Kiedyś Marta pociągnęłaby tą dyskusję, zaczynając kłótnię. Teraz ucięła rozmowę i zabrała się za zupę.
Magda za jej plecami zrobiła okrągłe oczy i ze śmieszną miną nadstawiła dłonie z zagiętymi w szpony palcami nad głową siostry. Adam widząc to zaśmiał się głupkowato. Marta odwróciła się i spojrzała na siostrę, która już przybrała normalny wyraz twarzy, słysząc dzwonek do drzwi.
Marta wstała i stanęła w progu kuchni, chcąc zobaczyć komu otworzy Magda. Kobieta otworzyła i długi czas patrzyła na osobę za drzwiami. Dziewczyna nie mogła wytrzymać tej ciszy i podbiegła do siostry, stając za nią.
W drzwiach stał uśmiechnięty chłopak o czarnych, dłuższych włosach ułożonych żelem i głębokim spojrzeniu, ukrytym za okularami. Przedtem przyglądał się starszej siostrze, teraz przeniósł wzrok na Martę.
- Magda? A ty Marta? – odezwał się.
- Odwrotnie. Ja jestem Magda – mruknęła kobieta. – Coś się stało? Skąd nas znasz?
Ten jednak wciąż się uśmiechał. Oparł się o framugę drzwi z cwanym wyrazem twarzy.
- No, niezłe jesteście – powiedział, niezwykle szczęśliwy.
Marta przepchała się przed siostrę i uderzyła chłopaka lekko w ramię.
- Nie pozwalaj sobie! – powiedziała niemiło, mrużąc brwi. – Mów o co chodzi, bo zupa mi stygnie – dodała przez zęby.
- Nie bierz do siebie tego co mówię, po prostu cieszę się, że mam takie ładne siostry.

Brak komentarzy: