- Asiaa? -zdziwił się Adam. Wolał nie patrzeć na Martę. Wiedział, że ma rozdziawioną ze zdziwienia buzię i wpatrywała się szeroko otwartymi oczami w kobietę w drzwiach.
- Tak, to ja-przyznała zadowolona, jakby ten fakt był czymś pozytywnym.
Marta patrzyła na nią z ciekawością. Dojrzała, zgrabna i ładna. Takie właśnie laski leciały na jej chłopaka. A ona, nastolatka, wyglądająca na nieśmiałą, małą dziewczynkę, stojąca teraz w skąpej piżamce, należała do niego. I on należał do niej. Byli razem, bo Adam tak powiedział, bo ją kocha i uparcie dążył do tego, by się do niej zbliżyć.
Tylko czemu patrzy na nią, jakby była jakimś… duchem?!
- Po co wróciłaś? -spytał niemiło.
- Bo nadal cię kocham-oznajmiła wchodząc do środka zmysłowym krokiem, poruszając zgrabnymi biodrami.
- Ale ja cię nie kocham. Już za późno-powiedział wychodząc naprzeciw Asi, dając jej do zrozumienia, żeby nie wchodziła. -Właśnie oświadczyłem się mojej dziewczynie…
- Zaraz, zaraz-przerwała mu Marta, nie mogąca już patrzeć na to spokojnie.-Co tu się dzieje? Czy ktoś mi wytłumaczy?
- Asia była moją dziewczyną i…
- Ale już nie jest! -krzyknęła Marta, patrząc złowrogo na dziewczynę. Nie chciała, by Adam pomyślał, że krzyczy na niego. -Więc wynoś się z naszego…
- Chwila. Mówisz naszego? -spytała kobieta, podkreślając wyraźnie ostatnie słowo. Jej wzrok był dziwny. Marta bała się patrzeć jej prosto w oczy, jakby to miało ją zabić.
- Tak. w tym domu mieszkają trzy osoby. Ja, Adam i moja siostra-oznajmiła stanowczo.
- Więc ja zamieszkam w pobliżu waszego domu, żeby być blisko Adama-powiedziała pewna siebie. Nie zważała na to, że chłopak ma ją gdzieś.
Dziewczyna oparła się o drzwi i przybierając wyzywającą pozę. W tej chwili ktoś je otworzył, a dziewczyna poleciała do przodu na kolana.
- Ej, uważaj! -pisnęła podnosząc się.
Stanęła i zawstydzona spojrzała na Magdę. Zapewne idiotycznie wyglądała, upadając na podłogę.
- To ty uważaj. Tylko głupi oparłby się o drzwi-powiedziała Magda. Nie bardzo rozumiała kim jest ta dziewczyna, jednak po wyrazach twarzy Adama i Marty wywnioskowała, że kimś niezbyt sympatycznym. Na co zresztą wskazywał jej wygląd dziewczyny, która dzień spędza stojąc przy autostradzie.
- Nie wymądrzaj się-powiedziała Asia. Poprawiła kusą spódniczkę i przeczesała włosy.
- Będę, ponieważ to jest mój dom… A tak w ogóle, to… kim ty do cholery jesteś?
Weszła głębiej do środka i stanęła przy schodach, pokazując Asi, że jakby czegoś próbowała, to jest ich troje na nią samą.
- To była dziewczyna Adama-wyjaśniła Marta.
- Nie wiem jak mogłeś ją poprosić o rękę-powiedziała Asia, przy tym spoglądając ostro na Martę.-To gówniara, małolata…
- Jak skończy osiemnaście lat, to wtedy się pobierzemy-powiedział tylko po to, by bardziej ją rozzłościć.
Nie zadowolił go jednak przebiegły uśmiech na jej ustach pomalowanych na krwistą czerwień.
- Złotko, oszukujesz sam siebie! Do tego czasu twoja… dziewczyna… zmieni zdanie z dziesięć razy. Nastolatki takie są. Niejeden jeszcze chłopak wpadnie jej w oko.
- Zamknij się, suko! -krzyknął Adam, ruszając w stronę Asi.
- Uspokój się-powiedziała Marta powstrzymując go. Zwiesiła głowę.-Różnie może być, ale zobaczymy co z tego wyniknie za te parę lat…
- Ale i tak będziesz moja dziewczyną? -spytał z nadzieją Adam, chwytając jej rękę.
- Nie! -wrzasnęła Aśka i uderzyła Martę w twarz tak mocno, że jej ostre pazury zraniły jej policzek. Marta upadła, a na jej twarzy widniały trzy czerwone kreski.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz