"Jak pies do wymiotów powraca, tak głupi powtarza szaleństwa [1]. Księżyc."
Oto kolejne idiotyczne zdanie, z którego za wiele się wywnioskować nie da. List znajdował się w pudełku, ubrudzony i śmierdzący ropuchą. Marta była zdziwiona tym „prezentem”, a jednocześnie się go spodziewała, bo wiedziała, że na jednym liście się nie skończy. Ktoś miał z tego niezły ubaw, a ona nie chciała robić przyjemności tej osobie. Jednak nie potrafi się z tego cieszyć, nawet na siłę.
Siedziała przy swoim biurku i wpatrywała się w puste pudełko, tak ładnie i przyjemnie wyglądające na pierwszy punkt widzenia… jak bardzo dała się zwieść pozorom! Co chwila pociągała nosem, spoglądając na Adama, rozmawiającego z szefem w nadziei, że dowie się kto przysłał paczkę. Jednak nie przyniosło to rezultatu. Nikt nie miał pojęcia kogo to może być sprawa. Marta zaczęła podejrzewać, że sprawca nigdy się nie ukarze. Tylko że jej już się to znudziło.
*
Adam nie mógł przez to wszystko spać. Męczyły go koszmary, a rozmyślając nad tą sprawą trudno mu było oczy zmrużyć. Wstał o trzeciej w nocy, niezadowolony stwierdzając, że nie ma ochoty kłaść się ponownie. Pomyślał, czy może nie poczytać jakiejś cholernie nudnej książki… Nie zgodził się z tym pomysłem, ale naszła go ochota na szklankę mleka. Zimnego, prosto z lodówki. Miał nadzieję, że nie obudzi domowników.
Zszedł powoli po schodach, nie chcąc wydać żadnego odgłosu. Minął powoli salon, udając się do kuchni, kiedy jego uwagę przykuła czyjaś noga, zwisająca z fotela i poruszająca się powoli. Ktoś tu najwyraźniej również miał problemy ze snem.
Podszedł powoli do fotela i nachylił się nad nim. Loki układające się na ramionach dziewczyny niczym wodospad w bezruchu należeć mogły tylko do Marty. Siedziała taka niewinna, mała, z kubkiem parującego napoju. Adam poczuł unoszący się w powietrzu zapach herbaty pomarańczowej. Marta pijała ją zawsze, kiedy się bardzo denerwowała. Boże, ona ma dopiero 17 lat, nie powinna przeżywać takich rzeczy.
Schylił się i pocałował dziewczynę w sam czubek głowy. Dziewczyna drgnęła i odwróciła się gwałtownie, rozlewając trochę herbaty na koc. Odetchnęła głośno z ulgą.
- Co tu robisz? –spytał cicho, przysiadając na oparciu fotela, układając sobie na kolanach nogi Marty.
- Nie mogę zasnąć. To wszystko wciąż mi się śni. Złapcie go, proszę, niech mi już nie przysyła tych wstrętnych rzeczy!- szepnęła błagalnie.
Adam uśmiechnął się uspokajająco i pogładził delikatnie jej nogę, powodując, że przeszedł ją lekki dreszcz.
- Chodź. Pójdę z tobą. I nie wyjdę, póki nie zaśniesz-powiedział wyciągając do niej rękę. Marta chwyciła ją i wstała.
- Czuję się jak małe dziecko-szepnęła uśmiechając się.-Ale nawet mi się to podoba.
Ku zaskoczeniu Adama, pocałowała go w usta, ale krótko. Jakby miało to znaczyć, że powoli zaczyna się przyzwyczajać do sytuacji – że są razem, a to wymaga poświęcenia i okazywania sobie uczucia. Tylko czy… oni są jeszcze razem? Nie omawiali tego…
Marta udała się na górę w objęciach Adama. Chłopak czuwał przy niej przez całą noc, wpatrując się w jej spokojny sen. Siedział i czekał aż zaśnie, zdając sobie sprawę, że nie było to wcale niemiłym poświęceniem, tylko niezwykłą przyjemnością. Nie zorientował się nawet kiedy on sam zasnął w jej fotelu. Spał długo. Nawet nie drgnął, kiedy Marta wstała i przykryła go kocem, zasypiając ponownie, już bez żadnych problemów.
*
W przeciwieństwie do nich, Magdzie spało się niezwykle dobrze, wstała wyjątkowo wcześnie i wypoczęta. Weszła do kuchni przeciągnęła się z uśmiechem. Ziewnęła i przeczesała krótkie włosy na czoło. Dołączyła do siostry siedzącej ponuro przy stole. Oparła brodę na rękach i patrzyła się w Martę. Ta spojrzała na nią wzrokiem zabójcy, mówiącym „Nawet nie zaczynaj ze mną żadnej głupiej gadki”.
- Dzwoniła Monika i powiedziała, że zaprasza cały posterunek na przyjęcie w jej domu. Kazała ci przekazać specjalne zaproszenie-to mówiąc rzuciła na stół kolorowo zapisaną kartkę.-Byłoby lepiej dla ciebie, gdybyś tam poszła. Rozruszasz się i zapomnisz o całej tej sprawie-Magda pstryknęła palcami przed jej buzią, myśląc, że ta jej w ogóle nie słucha.-Wiem, że po tej sprawie z żabą masz za złe Monice, ale to nie była jej wina. Skąd mogła wiedzieć, że to prezent od twojego prześladowcy? Pomyśl jak ona się poczuła, kiedy się dowiedziała, że ten prezent był od osoby, która sprawia ci przykrość. Boże, żebyś widziała jej minę, jak patrzyła na ciebie później. Wyglądała jeszcze gorzej niż ty wtedy. Zresztą obiecała, że włączy się w tą sprawą z anonimami.
Marta nie reagowała. Wpatrzyła się w jeden punkt i od czasu do czasu popijała pomarańczową herbatę, która pomagała jej to wszystko przetrwać w spokoju.
Magda odstawiła krzesło na swoje miejsce i powolnym krokiem wyszła z kuchni. Marta zerknęła, czy Magda naprawdę wyszła. Słysząc jej tupot po schodach, spojrzała przelotnie na kartkę leżącą na stole. Napiła się herbaty i podniosła kartkę. Czytała treść zaproszenia, uśmiechając się do siebie szeroko.
*
Dużo czasu minęło, zanim Marta w końcu podjęła decyzję o pójściu do Moniki. Magda wolała nie nalegać, co okazało się nawet o wiele korzystniejsze, ponieważ dziewczyna widząc obojętność wszystkich do jej obecności tam, postanowiła „zrobić im na złość” i pójść. No jak to- przecież nie pozwoli im się bawić bez niej!
Parę dni temu kupiła sobie fantastyczną sukienkę, w której miała się wybrać z siostrą do jakiegoś klubu. Powinna być w sam raz na imprezę u Moniki- nie będzie się przejmować tym, że będzie tam najmłodsza. Dla niej najważniejsza jest obecność Adama.
Jedną z ulubionych rzeczy dla Marty- poza chodzeniem na dyskoteki- było szykowanie się na nie. Potrafiła na to przeznaczać zbyt długie godziny, robiąc w kółko to samo, parę razy zmieniając fryzurę. Dziś jednak wyszykowała się szybko i już za pierwszym razem spodobało jej się to, jak wygląda. Pamiętała przy tym o zasadach Magdy- stosownie i nie za bardzo „oryginalnie”. Jej starsza siostra miała duże wymagania. Myśląc, że zarabiając na dom, ma całkowitą władzę. To ona postawiła dosyć dziwny warunek Marcie, kiedy ta była w okresie buntu po śmierci matki: „Nie uczysz się, to chociaż na siebie zarób!”. Poskutkowało, Marcie spodobało się to dorosłe życie – dopóki nie pojawiły się w nim problemy, obowiązki i odpowiedzialność.
- Co by tu jeszcze założyć-powiedziała do siebie.
Nie zauważyła Adama stojącego w drzwiach i przyglądającego się jej. Wyglądała niezwykle zgrabnie w czarnej, wąskiej sukience.
- Jak dla mnie możesz iść nago- odezwał się.
Marta odwróciła się i spojrzała na niego oburzona, rzucając w niego szczotką. Chłopak złapał ją w locie.
- W końcu idziesz? To dobrze, cieszę się, że sobie z tym radzisz- oznajmił, podchodząc do niej i obejmując ją mocno.
- To nie fair- wymamrotała, przyciskając policzek do jego piersi.- Czemu zawsze wyglądasz lepiej niż ja? Nie masz gorszych ciuchów?
Chłopak spojrzał na nią z oburzeniem, po czym zaczął ją łaskotać, ciesząc się z jej przeraźliwego pisku. Dziewczyna wiła się i próbowała mu wyrwać. Magda przyglądała się temu, kręcąc głową.
- A dzieci to zamierzają iść ze mną? –chciała wiedzieć.
Idąc do samochodu Adam wciąż jeszcze zaczepiał Martę. Dziewczyna w końcu powiedziała mu stanowczo, że już ją wszystko boli i nie będzie mogła tańczyć, jeśli się nie uspokoi. Chłopak zasalutował jej i z poważną miną przeprosił.
Kiedy Adam zawiózł je szybko na miejsce, w domu Moniki było już głośno. Najwyraźniej dobrze się bawili. Tylko ich tu brakowało, co dało się szybko zmienić.
Monika skończyła rozmowę z Konradem i przywitała ich w wejściu z serdecznym uśmiechem.
- Właźcie! Piwo jest w kuchni- oświadczyła.
- Super!- ucieszyła się Marta.
- Hej, koleżanko!- krzyknęła niemiło Magda.- Nawet nie myśl, że ci pozwolę pić!
Adam objął ją ramieniem.
- Madziu, wyluzuj się, chociaż dzisiaj. Tylko jedno piwko.
- Dobra, będziesz jej pilnował. A tylko zobaczę, że jest pijana…
- Dobrze, mamusiu- mruknął Adam, unosząc wzrok ku górze.
Dziewczyna usadowiła się z chłopakiem na kanapie. Adam przyniósł po piwie dla siebie i dla niej i z lekką niechęcią wysłuchiwał po raz chyba setny jej narzekań na starszą siostrę. Jednak w końcu nie wytrzymał i nie chcąc już tego dłużej słuchać, zaproponował jej taniec, słysząc, że leci akurat wolna piosenka. Pociągnął ją za rękę na środek salonu i objął ją, wczuwając się w rytm melodii.
Adam był pełen obaw, że jedno piwo (kiedy dziewczyna nie zwykła go pijać) mogło jej z łatwością uderzyć do głowy, zważając na jej wątłą budowę ciała. Jeśli Magda by to zauważyła, zabiłaby oboje. Był bardziej zaniepokojony, kiedy dziewczyna zasypiała mu w ramionach.
Przytulił ją i postanowił tak z nią tańczyć, aż poczuje się trochę lepiej i mniej sennie. Przez chwilę myślał, czy nie położyć jej spać na trochę w pokoju Moniki, ale jeśli Magda by to odkryła, wściekłaby się i to ostro. Pozostało mu więc tańczenie do końca wieczora…
Jednak okazało się to zbyt męczące i w końcu on sam zrobił się strasznie senny. Usiadł z Martą na kanapie. Spojrzał na zegarek. Cholera, jest już północ. Zabawa jeszcze trwa, a on czuje, że zaraz zaśnie tu jak niemowlę. Kusiło go, żeby coś jeszcze wypić, ale ktoś musi prowadzić w drodze do domu. I to raczej po linii prostej, a nie zygzakiem.
Marta się trochę rozbudziła, co ucieszyło go. Przeciągnęła się.
- Już w porządku. Chyba powinnam się zacząć przyzwyczajać do piwa- szepnęła.
Chłopak wycelował do niej palcem.
- Tak. I to jest właśnie to zdanie, którego nigdy nie powinnaś powiedzieć Magdzie- oświadczył stanowczo.
Zaśmieli się głośno. Dziewczyna przeczesała mu włosy.
- Czyżby niedźwiadkowi zachciało się spać?- spytała.
Adam ziewnął i przytulił ją do siebie.
- Zaraziłaś mnie. Nigdy ci tego nie daruję- syknął.
Marta spojrzała na niego zmrużonymi oczami. Ścisnęła mu usta w śmieszny dzióbek, który pocałowała namiętnie i długo. Chłopak przysunął ją bliżej do siebie, ale Marta odepchnęła go, dając mu tym do zrozumienia, że musi mu to na razie wystarczyć. Wstała, rzucając mu tajemnicze spojrzenie i ruszyła w poszukiwaniu siostry, póki Adam nie zasnął na dobre.
Wbiegła na górę i przejrzała wszystkie pokoje, przekonana, że na dole na pewno jej nie ma. Jednak na górze również jej nie znalazła. Zła stanęła na szczycie schodów i zaczęła jej wypatrywać w tłumach pracowników komisariatu. Po raz pierwszy nie podobał jej się fakt, że jest ich tak dużo.
Magda weszła nagle do domu w objęciach Konrada, rozmawiając z nim najwyraźniej o czymś niezwykle śmiesznym, gdyż uśmiechała się od ucha do ucha.
Zła na siostrę zaczęła zbiegać ze schodów, mając w zamiarze ochrzanić ją. Nagle nadepnęła na puszkę po coli i upadła. Poturlała się po schodach i upadła prosto pod nogi Moniki. Ta od razu wszczęła alarm. Adam podbiegł do niej szybko i klęknął przy swojej dziewczynie. Nie zauważyli, że wszyscy przejęli się Martą i skupili wokół niej.
- Moja noga!- krzyknęła łapiąc się za kostkę.
Adam przyjrzał się temu. Monika nachylała mu się nad uchem, co go trochę denerwowało. Zmierzył ją wzrokiem. Ta wyprostowała się, zaczerwieniona.
- Nie martw się, to na szczęście nie jest złamanie. Chyba jest tylko skręcona. Zawieziemy cię do domu- wstał i nachylił się nad Moniką.- Sory za to zamieszanie. My już pojedziemy.
- Nie przepraszaj, wariacie- powiedziała uspokajająco.- Może przenocuje u mnie?
- Nie, dzięki- odezwała się Magda. Pomogła wstać siostrze i pozwoliła jej się oprzeć o swoje ramię.- Ta mała niezdara musi odpocząć.
- Głupio mi- dziewczyna skrzywiła się z bólu. Uniosła do góry nogę, czując, że ból jest wtedy bardziej znośny.
Adam wziął ją na ręce i wyniósł z domu, eskortowany przez Magdę. Odwrócił się jeszcze na chwilę do środka.
- A wy się macie bawić, do cholery!- wrzasnął.- Co macie takie smutne mordy?
Marta uśmiechnęła się i uniosła rękę do góry.
- Miłej zabawy! To rozkaz!- krzyknęła.
Adam posadził ją wygodnie na tylnim siedzeniu samochodu. Dziewczyna ułożyła nogę na siedzeniu, krzywiąc się lekko.
- Spokojnie, jest tylko skręcona- mruknął chłopak, widząc, jak bardzo demonstruje swoje cierpienie.
- Tylko? Mówisz tak, bo to nie tobie się to przydarzyło.
- Złam sobie coś. Zobaczysz wtedy co to ból, uwierz mi. Teraz powinnaś dziękować Bogu, że ból jest tak mały.
- Adam, twoja dziewczyna to bardzo wrażliwa na ból istota. Czy ty możesz bardziej się o nią troszczyć?
- Przepraszam, czy ty się ze mnie nabijasz?- spytała oschle Marta. Jej siostra zaśmiała się cicho.- Czy wy naprawdę ani trochę nie przejęliście się tym? Cholera, ja spadłam ze schodów, mogłam się zabić, a wy się śmiejecie- powiedziała płaczliwym tonem.
- Misiu… ej, misiu, my się cieszymy, że to tylko skręcenie- oznajmił troskliwym głosem Adam, starając się ją pogłaskać po włosach, jednocześnie nie tracąc panowania nad kierownicą.- Masz rację, mogło się to skończyć gorzej. Ale po co gdybać? Ciesz się, byłaś w centrum uwagi. Cholera, nagle ktoś zgasił muzykę, wszyscy nagle cię otoczyli. Byłaś gwiazdą wieczoru!
Marta zaśmiała się cicho, zgadzając się z nim tym samym.
Adam skręcił w bramę i wjechał do garażu. Szybko wyszedł z samochodu i pomógł wyjść Marcie, biorąc ją na ręce.
- Czy to ty, mój rycerzu w lśniącej zbroi?- spytała poetyckim tonem.
- Nie, to superman w swoich przyciasnych gaciach- mruknęła Magda, po czym wybuchnęła śmiechem razem z siostrą.
Chłopak zaniósł ją przed drzwi i tam postawił na ziemi. Dziewczyna zauważyła zaniepokojenie na twarzy Magdy. Ta obejrzała się na nią przestraszona. Pchnęła lekko uchylone drzwi. Wszyscy zamarli.
- Nie patrzcie tak na mnie. Na pewno je zamykałam-powiedziała stanowczo.
Marta oparła się o Adama, a Magda szybko wbiegła do domu.
Zapaliła światło w salonie i na widok porozwalanych książek i regałów upuściła torebkę, którą przez cały czas trzymała w ręku. Adam wszedł powoli z Martą na rękach. Rozejrzał się po pokoju, niedowierzając.
- Boże, nie mów, że…
- Okradli nas-wymamrotała, odwracając się do niego cała zalana łzami.
------------------------------------------
[1] Opracowanie Jan Kropiwnicki; Aforyzmy * myśli; wydawnictwo nauczycielskie; Jelenia Góra 1993; str.38.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz