środa, 29 sierpnia 2007

Rozdział 23

Magda otworzyła drzwi i przybrała lekko sztuczny uśmiech, witając Daniela. Nie była zbytnio zadowolona, że Marta poinformowała ją o tym, że będą mieć gościa dosłownie dwie godziny przed jego przyjściem. Tak się nie robi. Widać Marta starała się za wszelką cenę złamać wszelkie zasady.
- Witaj, Marta czeka na ciebie, wejdź – starała się, by jej ton był jak najprzyjemniejszy. Nie miała nic do Daniela, choć od kiedy Marta jest z nim, stała się jakaś… inna.
- Dzięki. I dzięki za... tą kolację – zaczerwienił się, zdając sobie sprawę, że dziwnie mówi. Z uśmiechem wszedł i skierował się do kuchni.
Marta na jego widok uśmiechnęła się rozpromieniona. Wyglądała tak niewinnie. Ledwo widoczny makijaż, błękitna spódnica, czarna bluzka. Włosy zaczesała do tyłu różową opaską. Daniel nie mógł się nacieszyć tym widokiem.
- Księżniczko... wyglądasz jak.... królowa – wyjąkał, po czym oboje zaśmieli się wesoło.
Adam obecny w pomieszczeniu, uznał tą scenę za „zbyt słodką” i szybko wyszedł z kuchni. Daniel obejrzał się za nim zaskoczony.
- A ten co wyleciał jak oparzony?
Marta podeszła do niego i zaplotła mu ręce na szyi.
- Myślę, że oparzyła go jedna z iskierek naszej gorącej miłości – mruknęła.
Daniel złożył na jej ustach kilka krótkich i szybkich pocałunków.
- Skończyliście już? Jestem głodny, chcę wreszcie zjeść – odezwał się z progu Adam.
Marta drgnęła przestraszona i odskoczyła od Daniela. Chciała zwrócić koledze uwagę, żeby się tak nie skradał, ale podejrzewała, że może to być powodem do rozpoczęcia przez kogoś poważniejszej sprzeczki. A tego wieczora wolała uniknąć takich zbędnych dodatków.
Dziewczyna wzięła salaterkę z sałatką i talerzyk z rozłożoną wędliną i postawiła na stole. Daniel pomógł jej z tym, by szybciej wziąć się za jedzenie, bo sam był piekielnie głodny. Magda zeszła szybko z góry, domyślając się, że jej siostra zapomniała wstawić wodę na herbatę.
- Ile razy można zapominać – mruknęła, nalewając wody do czajnika.
- Wiesz, że nie pijam herbaty...
- Ale twój gość pewnie z chęcią się napije – przerwała jej trochę niemiło, ale po chwili uśmiechnęła się serdecznie do Daniela, z przerażeniem zdając sobie sprawę, że zachowuje się jak matka dla swojej siostry. – Czasami jest taka nierozgarnięta.
- A gdzie jest... Robert? Nie mieszka z wami? – zdziwił się Daniel.
- Rozważamy takie rozwiązanie, ale jest dopiero w trakcie przeprowadzki – wymamrotała Magda od niechcenia.
Marta spojrzała na nią ostrzegawczo, chcąc uchronić tą kolację od niepotrzebnych konfliktów. Zerknęła szybko na Adama, mało zainteresowanego gościem. Spokojnie wcinał kanapki, patrząc niepewnie na sałatkę, myśląc, czy naprawdę ma na nią ochotę. Poczuł na sobie wzrok Marty, spojrzał na nią. Speszona spuściła wzrok na dół, myśląc co by tu powiedzieć, by kolacja nie minęła w ciszy.
- Daniel, co tam u Andrzeja? – odezwała się w końcu Magda.
- W porządku. Zmienił się chłopak. Tak przynajmniej wywnioskowała Marta po moich relacjach. Ja go wcześniej nie znałem. Wiedziałem jedynie, że każdego, kto się zbliżał do Marty, był w stanie bezwzględnie wyeliminować – powiedział, po czym chwycił swoją dziewczynę za rękę. – Na szczęście ta historia zakończyła się szczęśliwie...
- Och, wyleciałoby mi z głowy – przerwała mu nagle Magda. – Marta, mam dla ciebie wiadomość. Za tydzień w sobotę Monika ma ustalony termin operacji, podobno chciałaś, żeby cię o tym poinformować.
Marta zrobiła okrągłe oczy, po czym uniosła wzrok w górę, zamyślając się nad czymś.
- Będziesz wtedy z nią, prawda? – spytała niepewnie jej siostra.
- No właśnie problem w tym, że nie mogę. Przeproś ją ode mnie, ale zdaje się, że mamy chyba inne plany... Daniel dobrze mi się wydaje? – spojrzała na swojego chłopaka.
Ten oderwał się od jedzenia sałatki i spojrzał to na jedną, to na drugą.
- Racja, bo to w sobotę chyba wypada osiemnastka brata Julity – oznajmił.
- Nie no, Marta, nie rób jej tego. Tylko nie ty – mówiła błagalnie Magda. Nalała sobie herbaty z wielkiego szklanego dzbanka. – Tak strasznie będzie liczyła na twoją obecność.
- Nawet nie zauważy że mnie nie będzie – mruknęła pod nosem, po czym spojrzała na Daniela i oboje uśmiechnęli się do siebie.
Adam wstał, niechcący odsuwając głośno krzesło. Pociągnął Daniela za chabety, zmuszając go, by wstał.
- Dosyć tego. Nie dość, że mi ją zabrałeś, to jeszcze sprawiasz, że odwraca się do wszystkich plecami! Za kogo ty się uważasz, co? – syknął, potrząsając nim
- Zdecydowanie za kogoś lepszego od ciebie. W końcu... to mnie wybrała Marta – powiedział powoli, robiąc nacisk na każde słowo, wiedząc jak to uderzy w Adama.
I podziałało. Mężczyzna puścił go, ale tylko po to, by robiąc krok do przodu, móc się porządnie zamachnąć i uderzyć mocno pięścią w twarz Daniela. Chłopak zrobił półobrót i upadł na podłogę.
Obie dziewczyny zamarły niedowierzając. Adam bez słowa wyszedł z kuchni, po chwili trzaskając mocno wyjściowymi drzwiami.

Brak komentarzy: